Czy wszystko musi byc tak skomplikowane? Czy naprawde kazdy musi byc tak strasznie rozny od Ciebie? Kiedy w koncu Ty do mnie przyjdziesz? Czy mam Cie szukac caly czas, czy Ty juz sie pojawiles a ja Cie zlekcewazylam? Moze wlasnie tu jestes? Czemu On tez ma wady? Czy Ty Nim jestes? To chyba niemozliwe, prawda? Bo dlaczego mialabym miec 170 cm i wazyc 60kg? Czy moje kosci rzeczywiscie powinno byc widac? To sprawi, ze bede piekna? Czy On taka wlasnie mnie chce? Czy to Ty Nim jestes? Kiedy w koncu mnie znajdziesz? Moze nie lubisz tych ciemniejszych wloskow pod nosem? Aczkowliek sam ich nie widziales na zdjeciu, prawda? Czy jestem teraz brzydka w Twoich oczach? Albo w Jego? Czy On jest Toba? Czy jest ktos, kto mnie kocha? Czy Ty tu jestes? Czy On tu jest? Czy Ty nim jestes? Jak sprawic, by ktos mnie pokochal? Co to w zasadzie jest milosc? Jest to zbior kompromisow? Powinnam zgolic ten meszek pod nosem? Czy bede rzeczywiscie piekniejsza? Moze chociaz schudne do tych 60kg? Wtedy bede sie chwalic koscmi wszystkim dookola - jadlam duzo wapnia, pamietasz? Czy Ty tu jestes? Czy On tu jest? Czy Ty jestes nim? Ktory z Was mnie kocha? Ty? On? ... Nikt? Czemu Slonce nie swieci w nocy? Dlatego, ze tak lubie noc? Czy wszystko jest zawsze wbrew nam? Czym jest milosc? Kim Ty jestes, ze na Ciebie czekam i wierze, ze przyjdziesz? Czy Ty juz kiedys tu byles, a ja Cie zignorowalam? Wroc...
16 czerwca. Rowno z podniesieniem sie tego kolosa z ziemi poczulam, ze sie uwalniam. Stalo sie cos, czego sie nie spodziewalam.. probowalam wydusic z siebie jedna lze - nie udalo mi sie... dopiero po paru dniach... ale powodem byl ten, ktory wlasnie niedawno przepadl... Szkola na Long Island - koszmar, smiech i tortura angielskim ;) No i przyszedl "upragniony" piatek, ktory okazal sie porazka na maxa... rodzinka to nie byl pomysl, ktory wypalil.. ze tez zorientowalam sie po 4 miesiacach... Dziewczynki kocham i nigdy ich nie zapomne, zwlaszcza moja Chase (2,5)... "Ania, what's that noise..?".. moze one kiedys sobie o mnie przypomna. Maryland jest piekny.. moge polecic. Bethesde, moje miasteczko, kochalam bardzo mocno - restauracje, bary, sklepy... ale i cisza i spokoj :) no i te wypady do DC... Po zwiedzeniu NJ w wakacje jednak wszystko sie zawalilo. Nastapila zmiana rodziny - bardzo nieprzyjemna sytuacja. 2 tygodnie mieszkalam z rodzina brazylijsko-brytyjska (dziwne?!) mojej LCC. Bylo bardzo fajnie...! Teraz od niecalych 2 miesiecy ciesze sie zimnym Connecticut - na to bylo warto poczekac te 4 miesiace. Praca jest ciezka, ale nie staje sie tortura, jak u starej rodziny sie stawala. Do tego mam swoje auto i kieszonkowe - zyc nie umierac... :) Szkoda, ze to nie wystarczylo zeby moje serce tez mialo duzo radosci... Nawet komputer tuz obok lozka to bylo za malo, by zadowolic P. To teraz juz nie musi. Ale czym byloby zycie bez innych milostek? Tak tez zaistnial ostatnio ktos w moim zyciu.. nie "nowy" i nie "kolejny".. po prostu KTOS. Ale czy to sie uda... powiem, ze jest w Polsce, nie znamy sie nawet z widzenia. Nasze miasta 210 km. W tej chwili (i przez nastepne 7 miesiecy chwil) 10 000... No niestety - nie slucham rady Tereski, co do podbojow seksualnych z Big Black Boys. Czy bede zalowac? Ktoz to wie... Zyje swoim zyciem, swoim tempem, kieruje sie sercem, dusza ale i rozsadkiem... :) Do nastepnej notki - mysle, ze zaczne regularnie. W koncu komus musze sie wyspowiadac ;) Az milo mi sie przejrzalo stare notki i te komentarze po jak wielu latach ;) W koncu zapomnialam dodac, ze moj blog obchodzil nie dawno swoje 6 urodziny! Wszystkiego najlepszego blogasiku ;D Coz.. zaczne od zwiazku... Wiele osob stwierdziloby zapewne, ze w moim wieku (przekroczylam 19-stke) utrata Ukochanej osoby to nic takiego, w koncu mam szanse w swoim zyciu znalezc ich "krocie"... Dal mnie jednak to cos wiecej. I chociaz jestem pewna, ze ten mezczyzna nigdy, przenigdy nie wpadnie na to, by to przeczytac (z reszta i po co..) to jest mi z cala ta sytuacja strasznie ciezko. Poawiecic dla kogos niemal 3 lata to nie byle co... a co w zamian uslyszlalam? "Nie bylo Cie przy mnie..." i takie tam.. az szkoda pisac. I choc jeszcze pare dni temu uderzalam sie w glowie mowiac "czy aby na pewno dobrze zrobilam?", "moze to rzeczywiscie moja wina.." oraz "warto srobowac za 8 miesiecy jak wroce..." - teraz wiem, ze odpowiedzi brzmia "tak", "nie" oraz "po co?" Niepowiem - czuje sie jakby ktos odebral mi kawalek siebie. Cale swoje serce wlozylam a ten zwiazek... budowalam go od najmniejszej cegielki po sam dach... to moze i dobrze, ze chce zostac psychologiem a nie murarzem, bo chyba budownictwo to jednak nie moja dzialka. Blogoslawie dzien, w ktorym podjelam definitywna decyjze o wyjezdzie z Polski. Cos mnie tknelo... "zostaw ten piekielny dom, zostaw tych nedznych ludzi, ktorzy Cie otaczaja (UWAGA! SA TAM STALE ROWNEZ CI SZCZEGOLNI!!!), daj temu zwiazkowi probe czasu" - dalam... tego nie przetrwal wiec czy przetrwalby gorsze rzeczy? Moj zwiazek matka-corka, brat-siostra, przyjaciolki - one pozostana... a ten nie pozostanie - juz go nie ma. To moze teraz przejdzmy do etapu, o ktorym Tereska mowila w sposob nastepujacy: "Ekscesy i BIG BLACK BOYS" ;) Ale teraz mam conajmniej 3 solidne powody, dla ktorych nie pisalam ;) -matura -2 7/12 letni zwiazek (ktory w gruncie rzeczy rozpadl sie przed dwoma tygodniami) -moj rok jako Au Pair w USA I wlasnie moje notki zaczne od tych dwu ostatnich :) No cóz... Święta, święta i po świętach. W sumie nie ma o czym pisać, bo nie dostałam żadnych fajnych prezentów... no może jeden :). Całą kasiorę oddałam nareszcie bratu, więc w chwili obecnej jestem bez kasy (Mickey - nareszcie możesz odwdzięczyć za wypad do Cinema;D ). Ten fajny prezent to była chęć bycia ze mną :)... no ale bywa i tak.. teraz jeszcze cztery tygodnie sQl no a potem co? FERIE!!! Sylwka spędziłam fajnie spita ponczem :D. Przed Sylwkiem (30.12.) spotkałam siem z Bartkiem.. no było jak zawsze fajnie (wydaje mi się, że coś do niego czuję, ale nie wiem czy to miłość... trudno to ocenić). Wiem, że pewnie będziesz to czytał prędzej czy później, ale wtedy będziesz to wiedział na 100% :). Strasznie bardzo zawsze na nim tęsknię więc to już chyba jedna z oznak mojego uczucia. Jeszcze tylko nie wiem jakiego. A jeżeli już piszę o moim Słoneczku, to napiszę, że jest zajebisty tylko strasznie irytuje mnie w jego zachowaniu taka jakby obojętność, może dlatego, że lubię czuć się bezpiecznie, mieć w kimś oparcie i wiedzieć, że jestem dla niego ważna, a nie gram roli drugoplanowej - a tak właśnie czasem się czuję. Ale pomijając ten fakt jest chyba OK ;) Kisiel do mnie pisze, choć w sumie nie spodziewałam się, że kiedykolwiek jeszcze pogadamy tak na luzie na gg. Teksty w stylu: "Cześć słoneczko", "co jest malutka" etc. to już klasyka w naszych obecnych konwersacjach i nie ma rozmowy, w której by do mnie tak nie napisał.. ale bywa i tak... może borokowi zachciało się słodziutkiej blondyneczki z pięknymi zielonymi oczkami, inteligentnej, zmysłowej dziewczyny z niesamowitym temperamentem, charakterem i (nie bede ukrywać;D ) fajną pupcią;))) a nie takiej ladacowatej Kaśki czy zdzirowatej Martynki, za jakimi kiedyś szalał a one miały go gdzieś.. ale cóż.. życie. Dobra, dobra... nie będę już tak o sobie słodzić bo któregoś z was jeszcze zemdli :P. No to na dziś styknie nudnego wywodu :). See You! |
![]() |